Adam

-16kg

Powiedz proszę kilka słów o sobie. Czym się zajmujesz na co dzień, jaki masz charakter pracy, co lubisz, co Cię interesuje?

Mam na imię Adam. Na co dzień pracuję przed komputerem, bite 8 godzin. Regularne delegacje i spotkania z kontrahentami sprawiają, że na aktywność fizyczną pozostaje mi niewiele czasu. Poza tym mam 2-letnią córeczkę, Lilę, która jest małym wulkanem energetycznym.

Co spowodowało, że postanowiłeś dokonać metamorfozy swojej sylwetki? Jaki był Twój cel, co chciałeś osiągnąć współpracując ze mną?

Głównym motorem do zmiany było zalecenie kardiologa. Wszystkie wyniki miałem w normie, ale poziom cholesterolu był zbyt wysoki. Postanowiłem zadbać o swoje zdrowie. Chciałem też zmienić się dla żony i córeczki, aby mieć dla nich więcej siły. Z powodu wysokiej wagi (109 kg) nawet krótki wysiłek sprawiał mi ogromną trudność. Moje śniadanie składało się przeważnie z kawy i czegoś słodkiego – ogólnie dramat.

Na studiach miałem naprawdę dobrą sylwetkę i pomyślałem, że fajnie byłoby powrócić do kondycji z tamtych lat. Zanim zgłosiłem się do Ciebie, sam zacząłem kilka miesięcy wcześniej: zrezygnowałem ze słodyczy i starałem się codziennie ćwiczyć na TRX. Chciałem zrzucić wagę do odpowiedniego poziomu i poprawić swoją wydolność. W momencie rozpoczęcia współpracy ważyłem 102 kg – to już mały sukces, ale czułem, że bez pomocy specjalisty się nie obejdzie.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze, żeby wykonać pierwszy krok i każdy kolejny?

Trudno było mi do Ciebie napisać, przyznać się przed samym sobą, że potrzebuję pomocy. Później pierwsze ćwiczenia na mięśnie ud… było naprawdę ciężko! Jednak z czasem każdy nowy plan zacząłem traktować jak wyzwanie, doszło do tego, że nie mogłem się doczekać dnia, kiedy go prześlesz. Ćwiczenia przynosiły więcej radości, niż powodowały zmęczenia czy zwątpienia. Co jeszcze sprawiało mi trudność? Myślę, że zaplanowanie dnia i całego tygodnia: poza pracą musiałem wygospodarować czas dla dziecka, dla żony, na zajęcia domowe i do tego jeszcze 1,5 godziny treningu. Na początku było ciężko, ale to nauczyło mnie lepszej organizacji.

Co się zmieniło w Twoim życiu i jak się czujesz teraz, gdy dbasz o to co jesz oraz o regularną aktywność fizyczną?

Mam zdecydowanie więcej energii. Pobudka o 5 rano, by poćwiczyć nie stanowi już problemu – mam wtedy dużo więcej siły, lepsze krążenie. W weekendy stawiam na dłuższe spacery z wózkiem. Nauczyłem się też ćwiczyć z dzieckiem – podskoki czy przysiady z Lilą na rękach są już dla mnie normalnością! 😀

Pochwal się proszę, z czego jesteś najbardziej dumny?

Z efektu jaki wypracowałem i to wyłącznie na TRX i power band. Naprawdę nie spodziewałem się, że osiągnę tak wiele, ćwicząc tylko w warunkach domowych. Myślałem, że jedynie ćwiczenia na siłowni zapewniają takie rezultaty.

Co możesz powiedzieć o współpracy ze mną, co było w niej dla Ciebie najważniejsze?

Na pierwszym miejscu stawiam prosty, przejrzysty plan działania i bardzo dobry kontakt z Tobą. Odpowiadałeś na każde pytanie, wyjaśniając co i jak. Poza tym motywowałeś mnie w gorszych momentach, kiedy efekty nie były widoczne. Ważne jest też to, że zaproponowane przez Ciebie posiłki są naprawdę łatwe w przygotowaniu (z czasem nabrałem wprawy i gotowanie stało się jeszcze łatwiejsze), a do tego smaczne.

Jak sobie radzisz teraz, gdy już osiągnąłeś swój pierwszy cel?

Radzę sobie całkiem nieźle i korzystam z Twoich wskazówek. Planuję zakupy i staram się wybierać produkty z jak najlepszym składem. Do tego piję zdecydowanie więcej wody. Posiłki szykuję zawsze dzień wcześniej. W delegację zabieram przygotowane przez siebie śniadanie, by zjeść je w drodze zamiast słodyczy. A jak zdarzy się zjeść kostkę czekolady, wiem, że to nie koniec świata – znam umiar. Mogę śmiało powiedzieć, że dobre nawyki żywieniowe weszły mi w krew.